Tanganika

Tengeru w Tanganice (obecnie Tanzania) stanowiło największe polskie osiedle uchodźcze w Afryce (liczyło ponad  4 tysiące mieszkańców i było jednym z pięciu osiedli dla Polaków w Tanganice w ogóle)). Położone  było w centrum Afryki Wschodniej w krajobrazie wulkanicznym, niedaleko Kilimandżaro w okręgu Arusza. Na żyznych czarnych glebach pochodzenia wulkanicznego kwitło rolnictwo, dalej rozciągała się bezkresna  sawanna, a nad wodami bujały gęste tropikalne lasy – prawdziwa dżungla. Tengeru istniało ze wszystkich polskich osiedli najdłużej: od 1942 r. (pierwszy transport Polaków do Afryki), aż do 1950 r., do całkowitej likwidacji „polskiej Afryki”. W ostatnich latach swego istnienia stanowiło zlepek mieszkańców wszystkich niemal osiedli afrykańskich, które zlikwidowano wcześniej. Jako największe osiedle miało Tengeru najbardziej rozbudowaną sieć szkół, zwłaszcza średnich, w tym zawodowych, i szkoły te działały najdłużej (był tam też m.in. sierociniec). Właśnie w Tengeru zorganizowano największy ośrodek szkolny dla dorastającej młodzieży. Istniały w tym ośrodku gimnazjum i liceum ogólnokształcące, które liczyło kilkaset uczennic i uczniów, ponadto gimnazja kupieckie i krawieckie, średnia szkoła rolnicza i szkoła mechaniczna. Polacy mieli dobrych nauczycieli z wyższym wykształceniem; choć nie wszyscy byli z zawodu  nauczycielami (nie brakowało wśród nich inżynierów, prawników i innych). W osiedlu przebywali też i aktywnie włączali się w jego życie instruktorzy harcerscy, czy księża. Ale – podobnie jak w wielu innych osiedlach polskich w samej Tanganice, czy szerzej w Afryce – funkcjonowały też w Masindi drużyny sportowe (dużą popularnością cieszyła się np. piłka nożna), rozwijało się życie kulturalne (teatr, chór), a czas – poza nauka i pracą – wypełniały też różne uroczystości związane z obchodami polskich świąt państwowych albo katolickich religijnych.

Stosunkowo niedaleko od Tengeru, na południe, znajdowało się najmniejsze z polskich osiedli w Afryce – Kondoa. Liczyło nieco ponad 400 mieszkańców. Położone było na suchej, dość kamienistej sawannie (Tengeru – na żyznych glebach wulkanicznych z bogatą roślinnością tropikalną). Nie było w nim szkół średnich, a tylko podstawowe, zaś życie toczyło się w dość prymitywnych barakach. Jednak wszystko co najważniejsze znajdowało się w tym małym osiedlu, włącznie z niedużym szpitalem. Opiekę duchową nad Polakami sprawiali w Kondoa cudzoziemscy zakonnicy. Nieco lepiej pod tym względem było w Ifundzie, gdzie najpierw powstał dom parafialny, a później zbudowano kościół. Ifunda była średniej wielkości osiedlem polskim w Tanganice. Liczyło ono około 800 mieszkańców. Klimat tam bardziej odpowiadał przyzwyczajeniom Europejczyków, bo leżało dość wysoko nad poziomem morza. Ale i tam nie brakowało niedogodności.

                

Wprowadzenie

Droga Sybiraków do Afryki

Materiał wystawy


Dokumenty źródłowe:



Fotografie: