Ksiądz Franciszek Pluta

ks.Franciszek Pluta

ks.Franciszek Pluta

Ksiądz prałat Franciszek Pluta urodził się 24 grudnia 1905 roku w Kocinie w późniejszym, przedwojennym województwie kieleckim. Wyświęcony na kapłana został w 1934 roku, pracował w diecezji łuckiej na Wołyniu. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski w 1939 roku został aresztowany przez Sowietów i osadzony w łagrach. Po zawarciu umowy Sikorski – Majski w lipcu 1941 roku i związanej z tym tzw. amnestii dla Polaków, wstąpił do tworzącej się w ZSRS polskiej armii pod dowództwem gen. Władysława Andersa, gdzie otrzymał nominację na kapelana wojskowego.

Na przełomie lat 1941/42  ks. Pluta został wezwany przez Dziekana Armii Polskiej w Buzułuku – ks. Prałata Władysława Cieńskiego i otrzymał od niego polecenie wyjazdu do Aszchabadu, gdzie  miał przejąć opiekę duchową nad dziećmi gromadzonymi w polskim sierocińcu z myślą o późniejszej ewakuacji ze Związku Sowieckiego na terytorium Indii, w czym miał im towarzyszyć. Wielce zaskoczony ksiądz Pluta, który  przygotowywał się  do  pełnienia swojej misji w jednostce wojskowej, zareagował w typowy dla swego charakteru sposób: Dlaczego ja ? Czy ksiądz chce się mnie pozbyć? Zawsze mówili, że mam niewyparzony pysk i lubię powiedzieć prawdę. Jak powiedziałem na  księdza prośbę kazanie w sztabie, to się wszystkim naraziłem. Księże Dziekanie, ksiądz wie o tym, że ja nie znoszę, by  mnie ktoś stawiał na baczność i spocznij, ja nie lubię regimentacji, ja jestem kot, który w życiu chodzi swoimi drogami, ale w czasie wojny, kiedy się tworzy Armia Polska, kiedy żołnierz polski będzie walczył na froncie, moim obowiązkiem jest być z tym żołnierzem, z tym żołnierzem, który tyle przecierpiał. Jednakże, jeśli Pan Bóg chce inaczej, jeśli to jest prawda, że przez Dziekana przemawia Pan Bóg, choć ja mam inne zdanie i pewne wątpliwości,  nie ma innej rady….

Ksiądz Pluta pojechał do Aszchabadu, objął duszpasterską opieką cały sierocinie i wraz nim został  ewakuowany do osiedla dzieci polskich w Balachadi w Indiach. Tam, przez ponad cztery lata pełnił z powodzeniem funkcję komendanta osiedla, mimo braku odpowiednich kwalifikacji czy doświadczeń zarówno w zakresie zarządzania, jak i pod względem pedagogicznym. W pewnym sensie pełnienie przez niego funkcji komendanta było wymuszone, gdyż kilkakrotne usiłowania władz polskich znalezienia odpowiedniego kandydata w miejsce księdza Franciszka nie powiodły się.