Obozy, konwenty i ośrodki pobytu uchodźców

Objawiało się to nawet w prozaicznych czynnościach, np. do prania, jakie wykonywali we własnym zakresie wystarczyć im musiało nieduże mydło i 100 g. sody na tydzień (jedynie pranie dla zakładu wychowawczego tj. istniejącego na terenie obozu sierocińca – gdzie przebywały jednak nie tylko sieroty, czy półsieroty – zatrudniano hinduskiego kontraktora). Do mycia się przydzielano osobną kostkę mydła toaletowego. Trudne warunki bytowe, choć lepsze niż w przypadku innego polskiego obozu  przejściowego w pobliżu Karaczi – złożonego z raczej prymitywnych namiotów Country Club a nie jak w Malir – budynków murowanych, oraz ciężki klimat i uciążliwe położenie w pobliżu pustyni (skąd nawiewały duże ilości piachu) nie wpływały jednak negatywnie na ogólną aktywność Polaków. Oczekiwanie na wyjazd z obozu urozmaicało chociażby celebrowanie polskich świąt narodowych i chrześcijańskich. Wielkanoc 1943 roku przebiegła jak zawsze w podniosłym nastroju, dzieci ze szkół i zakładu wychowawczego, jakie mieściły się na terenie obozu otrzymały ufundowane przez opiekującą się uchodźcami, istniejącą w Indiach polską Delegaturę Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej. Święto 3 Maja uczczono defiladą harcerzy, celebrowano je uroczystą akademią, mszą świętą (niedzielne nabożeństwa odbywały się w jednym z bloków, posługę kapłańską wykonywali ks. kapelan Leopold Dallinger i ks. Zygmunt Jagielnicki), którą odprawiano też na wiele innych okazji, w tym 12 maja – na ósmą rocznicę śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Uroczyście obchodzono zresztą w obozie także imieniny ważnych Polaków, zwłaszcza pamiętne były imieniny „poczwórne” na cześć solenizantów – generała Sikorskiego, generała Andersa, prezydenta Raczkiewicza oraz starosty obozu w Malir, wspomnianego wcześniej Jagiełłowicza. Wiadomość o śmierci tego pierwszego – 4 lipca 1943 roku – okryła mieszkańców obozu w Malir dużym smutkiem, gdyż uchodźcy doskonale zdawali sobie sprawę, iż to właśnie ww. wojskowym zawdzięczali ocalenie z zesłań w głąb Związku Sowieckiego. Polaków odwiedzali tymczasem w Malir zarówno przedstawiciele polskich władz, jak i lokalni notable z wicekrólem Indii lordem Wavelem na czele. Było to ważne dla nich wsparcie i zawsze duże wydarzenie w obozie. Te wyjątkowe dni przeplatały się z uporządkowaną codziennością, w której było miejsce i na edukację, i na kulturę.

Na pierwszy plan w organizacji życia obozowego wysunęło się uruchomienie nauczania. I tak Szkoła Powszechna nr 1 powstała  pod  kierownictwem  Blanki  Potockiej. Do placówki zapisano 300 dzieci, które umieszczone zostały w dziewięciu oddziałach, z jedną nauczycielką na klasę. Szkoła ta mieściła się w jednym z bloków, a osobno funkcjonowało przy niej przedszkole. Szkoła była wyposażona w ławki i tablice, ale w niewystarczającej ilości.

                








Materiał wystawy

Mapy:



Dokumenty źródłowe:



Fotografie:


Relacje i wspomnienia

Więcej

Ludzie

Więcej