Previous memory Back to the list of memories Next memory

Anna Szczepanik z d.Kulesza – Osada Kosow Poleski

Kresowe Stanice, 3/99

Ojciec mój Antoni Kulesza urodził się 7 września l896 roku w Porozowie w powiecie Wołkowysk z ojca Piotra i matki Marii. Dziadek Piotr pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Ślepowron. Był on rządcą w majątkach m.in. w Brygidowie i Busiarzu. Ojciec mój drugi z siedmiorga żyjących dzieci z drugiego małżeństwa dziadka, uczył się na agronoma. W wieku 18 lat wstąpił do wojska, będąc początkowo w szkole podoficerskiej w Mińsku a następnie służył w wojsku w Wilnie. Jako ułan w stopniu wachmistrza brał udział w wojnie z bolszewikami. … Za zasługi wojenne otrzymał zaszczytne odznaczenie oraz osadę wojskową w pobliżu Kosowa Poleskiego.

Osada (działka) nasza znajdowała się l,5 km od Kosowa w kierunku na Iwacewicze. Powierzchnia jej wynosiła 25 ha w tym 3 ha łąki i lasu. Podobne osady w pobliżu nas posiadali brat ojca Stanisław Kulesza, płk Antoni Kamiński, jego brat Karol Kaminski, hr. Marian Zabiełło, Ludwik Rymar, Daniel Kisiel, Żółciński, Kmiołek i Buraczkowski. W roku 1928 ojciec mój ożenił się z Leokadią Dąbrowiecką pochodzącą z Bobrownik pow. Lipno, z którego to związku urodziło się troje dzieci. Korzystając z pomocy państwa oraz teścia w krótkim czasie wybudowł dom mieszkalny kryty czerwoną dachówką, stodołę krytą gontem oraz dwa chlewy, szopę i piwnicę. Ponadto ojciec zasadził 2 ha sadu, sprowadzając ze Skierniewic najlepsze odmiany drzew i krzewów owocowych oraz założył pasiekę. Cały sad obsadzony był świerkami i akacjami, a od strony południowej krzewami morwy. Obok domu znajdował się ogród warzywny, w którym uprawiane były również truskawki. W ogrodzie rosły też bzy, jaśminy oraz mnóstwo kwiatów.

Ojciec stopniowo dorobił się 2 koni, 9 krów, 10 świń oraz sporo owiec i drobiu. Z podstawowych maszyn rolniczych posiadał żniwiarkę, młocarnię i petkus, z którego korzystali okoliczni chłopi. W polu uprawiał pszenicę, żyto, jęczmień, owies, grykę i ziemniaki. Doprowadzenie gospodarstwa do takiego stanu wymagało wiele wysiłku i wyrzeczeń. Przede wszystkim należało wykarczować nieużytki, wykopać rowy melioracyjne i odprowadzić nadmiar wody. Wszystko to ojciec robił własnymi rękami, korzystając częściowo z pomocy sąsiadów i najemnych chłopów. Na stałe zatrudniony był w gospodarstwie parobek, dziewczyna i okresowo chłopak do pasienia krów.

Ojciec często wyjeżdżał na różnego rodzaju kursy przeważnie do Brześcia, a następnie sam prowadził szkolenia z zakresu wiedzy rolniczej i porad prawnych dla osadników i okolicznych chłopów. Ponadto był instruktorem rolnym w Urzędzie Powiatowym.

Pomimo nawału zajęć gospodarskich, ojciec bardzo aktywnie działał w Związku Osadników Wojskowych i często wyjeżdżał do Warszawy m.in. na zjazd Federacji. Ponadto pracował w Kosowie w Kasie Stefczyka.