Julia Klusek – Za malo zeby zyc, za duzo zeby umrzec …

ZA MAŁO ŻEBY ŻYĆ, ZA DUŻO ŻEBY UMRZEĆ :  BAJONÓWKA

Hasło: Edukacja w osadzie

…W 1929 roku przyjechały do osady instruktorki z Warszawy, panie Dardzianka i Wydrzanka, aby założyć Koło Gospodyń Wiejskich. W pierwszym roku istnienia Koła prezeską zastała żona instruktora – pani Świrska, a potem już w następnych latach, aż do czasu wojny – ja. W Kole ciągle coś się działo. Najpierw zorganizowałyśmy trzymiesięczny kurs kroju i szycia. Firma „Alfa-Lawal” sprowadziła 15 maszyn własnej produkcji i kobiety mogły nauczyć się szyć, i w ten sposób sprawić sobie i dzieciom różne nowe rzeczy. Taką maszynę można było kupić na własność, spłacając ją w ciągu dwóch lat (kosztowała 630 złotych). Były zgrabne, malutkie, bardzo dobre w użyciu, szyły bowiem do przodu i do tyłu, ba, szyły nawet skórę. Potem zorganizowałyśmy kurs uboju wieprza i przygotowywania różnych wyrobów masarskich, kurs robienia na drutach oraz najważniejszy – czyli kurs gotowania i pieczenia. Pani Dardzianka uczyła wszystkiego od podstaw: siedzenia przy stole, trzymania sztućców, podawania do stołu itd. Oprócz tego uczyła nas rozmaitych piosenek …Wszystkie kursy odbywały się w naszym domu… Do Koła należały i przychodziły na kursy także ukraińskie dziewczęta i kobiety.

W Bajonówce nie było szkoły. Nasze dzieci musiały chodzić do szkoły odległej o 3 kilometry – w Krechowcach. Jedynie letnią porą przejście tej drogi nie nastręczało trudności, ale już wiosną, kiedy zaczynały tajać śniegi, było tam istne grzęzawisko, gdyż wiodła ona przez nisko położone, podmokłe łąki. Zimą zaś, po obfitych opadach śniegu, przedarcie się przez wysokie zaspy było wręcz niemożliwe, nawet dla dorosłego człowieka. W szkole nauczycielki zdejmowały dzieciom buty i ustawiały koło ciepłego pieca, obok suszyły się rozłożone ubrania, a maleństwa płakały – przemoczone i zmarznięte.

…W najbliższą niedzielę zwołałam zebranie i przedstawiłam naszą propozycję. Wszyscy zgodzili się na nią, ale nie było na ten cel pieniędzy. Postanowiliśmy zorganizować zabawę taneczną i dochód z niej przeznaczyć na budowę szkoły. Każda członkini Koła zobowiązała się przygotować do bufetu jakieś wyroby za 10-15 złotych. Zabawę urządziliśmy u nas w domu. … Muzykanci też grali bezpłatnie …także ludzie od nas. Zabawa udała się nadzwyczajnie, a czysty zysk wyniósł 640 złotych. Na owe czasy była to duża suma. Mąż zaraz pojechał do Raśnik i zakupił kamień pod fundamenty szkoły. Później wszyscy gospodarze, nawet kilku z Krechowiec zebrali się i w jeden dzień zwieźli całość. Po kilku tygodniach ponownie zorganizowaliśmy zabawę – na tych samych zasadach. Był akurat karnawał, osadnicy byli w przeważającej części ludźmi młodymi, a w dodatku odwieźli już tytoń, więc pragnęli trochę odetchnąć po pracy i zabawić się. … zarobiliśmy 240 złotych. Znowu mąż udał się do Równego i zakupił wapno. Zaraz jedni pojechali je odebrać, drudzy zaś kopali doły, inni jeszcze w wielkich beczkach nawieźli wody ze źródła i wapno od razu zlasowali. Początek był zrobiony. Był rok 1931.

Napisałam następne podanie do nadleśnictwa w Lubomirce o przydział drzewa na budowę szkoły – dostaliśmy gratis 60 metrów kubicznych. Osadnicy wszystko sprawnie zwieźli, ale ciągle brakowało pieniędzy. Pojechaliśmy z Franusiem do dowództwa jego macierzystego 45 Pułku po jakąś pomoc. Tam otrzymaliśmy większą gotówkę – nie pamiętam już ile. Wtedy wszyscy zachęcali do budowy szkół, kościołów. Każdy pomagał jak mógł, a i ludzie sami chętnie pracowali, bo to nasze na zawsze polskie, dla naszych dzieci. W sąsiedniej osadzie Krechowce też zdążyli pobudować dużą szkołę, sklep, mleczarnię i kwaszarnię kapusty. Pomagały w tym solidarnie wszystkie osady.

Mąż jako sołtys zwołał zebranie, podczas którego wybrano komitet. Jego zadaniem było kontrolowanie postępów w budowie. Z nastaniem wiosny 1932 roku, gdy śniegi zaczęły tajać, najęliśmy traczy i robota ruszyła pełną parą. Do zimy szkoła była już pod dachem. Oficjalne otwarcie nastąpiło 15 sierpnia 1933 roku. Najpierw odprawiona została polowa msza święta, podczas której dokonano poświęcenia nowego budynku szkolnego, a po niej odbyła się huczna zabawa przy wtórze wojskowej orkiestry. Bawiono się aż do rana. Nasze dzieci miały odtąd swoją szkołę, a Koło i Związek mogły organizować w niej także swoje kursy i zebrania.

Created by: twitter website widget